midgard.ownlog.com
midgard.ownlog.com
x Dziennik (133) x Twory Potwory (2) x Midgard (2) x O Mnie x Wyślij wiadomość x
x Księga Gości x

Dziennik

Gryzienia ciąg dalszy

Link 15.10.2011 :: 11:31 Komentuj (3)
Jestem mistrzem w unikaniu. Ni mniej, ni więcej. Oooo tak, mimo wszystko to jest sztuka być w tym samym kręgu i się nie widzieć. Cóż, mam swoje powody.


Im bardziej gryzę, tym bardziej chcą być pogryzieni. Autentycznie. Po poznaniu kolejnego pana; pana D. - pogryzłam, gdzie się dało, pozostawiając czerwony zarys zębów. Fetysz? Może. Okazało się, że lubię gryźć, tak jak oni lubią być gryzieni. Wargi też pogryzłam bo zachciało się całować. Nie rozumieją, że to iż pozwalam na pewną poufałość, to jednak są pewne granice, a gryzienie nie jest przejawem sympatii. Zdziwił się chyba, że się ostatecznie nie dałam. I to nie tak, że mi się stała krzywda bo ktoś naruszył moją przestrzeń. Na takie rzeczy jestem dziwnie niewzruszona. Po prostu przywalam w szczękę / gryzę i po sprawie. Choć nie wiem czemu jestem taka bojowa. Chyba po prostu ustaliłam sobie pewne wytyczne i biada temu, kto próbuje je łamać. Już minął czas żałowanych przypadków i wyrzutów sumienia. Od pewnego czasu w sprawach damsko-męskich dominuje logika. Nie żałuję, bo sprawia, że czuję się bezpiecznie. Przynajmniej posiadam kontrolę.

Abolutnie nie.

Link 28.09.2011 :: 04:45 Komentuj (3)
Absolutnie nie. Nie wiem jak to musi być przewrotne, ale jest. I wydaje mi się, że ciężko będzie mieć jakiś plan ucieczki, wyjście awaryjne, cokolwiek, od Pana P. Przestać myśleć, dać porwać się chwili może i byłoby dobre, gdyby nie fakt, że nie czuję - i nie mam zamiaru czuć - żadnych romantycznych uczuć do kogokolwiek... w jakimś bliżej nieokreślonym czasie. Absolutnie nie. Ostatnio gryzę, zamiast całować, biję zamiast obejmować, szczypię zamiast głaskać. I dobrze mi z tym. Cholernie dobrze. Bo czuję się wolna od myśli i zmartwień, bo mam władzę nad swoim życiem w pełnych stu procentach, bo nie muszę wciskać w swoje życie poprawki w planie dnia aby upchnąć w nim tę drugą osobę. Ta wolność upaja. Jakoś zawsze była tęsknota, złość, żal lub obawy. Ale nie teraz i to jest dobre. Zresztą nie chce mi się zawracać głowy romantyzmem - mam inne rzeczy na głowie, bardziej ważne, ciekawsze lub zajmujące, więc po co dodawać do spokojnego trybu życia kolejną zajmującą czas sprawę (kiedy to się stało? po całych dniach wegetacji, nagle nie mam czasu)? Zdaje mi się, że ostatnio doszłam do punktu, w którym moje życie już nigdy nie będzie takie samo jak wcześniej. To w porządku, bo widzę jaśniej i wyraźniej pewne sprawy niż kiedykolwiek, mimo iż nadal życie bywa zbyt skomplikowane a czasem ani odrobinę przyjemne (a czasem boleśnie frustrujące czy po prostu okropne). Przynajmniej miłość nagle stała się prosta, a przynajmniej zrozumiałam parę rzeczy i modlę się, aby ta nagła "mądrość" nie poszła na marne. Nigdy. A póki co muszę trzymać na dystans Pana P. Zbyt blisko kręci się koło mojego towarzystwa. To nie dobrze, gdy ktoś ma zbyt dużo wymówek by trzymać się blisko, jeśli się tego nie chce.

Ps. Oficjalnie zaczęłam pracę w prywatnej szkole. Tak konkretnie - na umowę, z grupami i całym tym bałaganem. Czasem obawiam się strasznie, ale zdaje się, że wszystko pójdzie dobrze. Póki co - jest dobrze. Poza tym, że moje życiowe marzenie, aby stać się przerażającym belfrem, spełzły na niczym. Nigdy nim nie będę. Dla zorientowanych - boleśnie przypominam Lupina, choć zawsze miałam perwersyjne pragnienie by przypominać Severusa Snape'a, co mrozi uczniów jednym spojrzeniem i zaledwie szeptem zaprowadza ciszę w klasie. Co prawda cisza w klasie i zainteresowanie są - choć uzyskane zupełnie innymi metodami. Nigdy nie mogę powstrzymać uśmiechu wpełzającego na moje usta, ani łagodnego tonu. I do cholery, mogłabym przysiąc, po spojrzeniach uczniów, że widzą w moich oczach coś na kształt Dumbledore'owych iskierek. To tak, jakbym miała nauczycielską schizofrenię - wchodząc do klasy przestaję gryźć, jak mam to ostatnio w zwyczaju w moim prywatnym życiu. Może Lupin to rzeczywiście idealne określenie, zważając, że ta książkowa postać była nauczycielem-wilkołakiem; wiadomo, bestie gryzą, choć wszystko, um... zależy od okoliczności ;)

Niektórzy to mają dobrze

Link 10.08.2011 :: 03:41 Komentuj (3)
Widzę, że niektórzy już zauważyli nowy szablon. Musiałam zmienić tło i logo, gdyż konto na którym miałam obrazy wygasło i stąd ziały te miejsca pustkami od pewnego czasu. Ale dobrze się składa - obecnie bardziej mi się podoba ten wygląd od poprzedniego :)


Rodzina wyjechała do Egiptu - all inclusive, pod parasolami i wśród złotego piasku. Ależ im zazdroszczę. Cóż, sama miałam swoją Chorwację, ale mimo wszystko... Ech, nie stać mnie na takie wakacje. Ja sama nie pojechałam na Woodstock - pogoda była okropna i nie zamierzałam spędzić tych kilku dni w zimnie i deszczu. Może gdybym miała odpowiedni śpiwór, ale nawet jeśli mam dobry namiot to nie jest on przecież niezniszczalny.


Męczy mnie towarzystwo ludzi. Jezu, staję się dziwakiem. Ale naprawdę, ostatnie dwie imprezy z kumpelkami mnie wręcz wykończyły (do tego obrzydł mi alkohol - czuję się naprawdę chora nawet po małej dawce, brr. A każda impreza jest zakrapiana i ciężko tak po prostu nie wypić chociaż jednego piwa). Adam raz wpadł do mnie, niemal z furią, że się nie odzywam, że unikam, że nie odpisuje, że się martwi. Tylko ja naprawdę nie mam ochoty. Ja naprawdę muszę odpocząć. Ja naprawdę do nikogo szczególnie się nie odzywam, tym bardziej, że telefon mi nawala. Mnie naprawdę na obecną chwilę dobrze jest kiedy zaszyję się w pokoju i czytam. Może gdyby była to Kaśka albo Magda - tak, to jedyne osoby, które nigdy mnie nie męczyły w żadnej dawce. Mają w sobie coś magicznego, coś co mają tylko one, ale one są daleko, na drugim końcu Polski i nic na to nie można poradzić.



Miejsce na ziemi

Link 20.06.2011 :: 07:45 Komentuj (5)
Żyję sobie tym swoim spokojnym życiem i nic się nie dzieje. Czasem jest mi z tego powodu źle a czasem obojętnie. Przyzwyczajenie? Dziwnie nowe jest te moje teraz. Jakimś pocieszeniem zdają się być książki. Przynajmniej monotonia i bezsensowność zostają przerwane. Oglądanie telewizji / filmów czy granie w gry zaczęło być okropnie nudnym i nieciekawym sposobem na egzystowanie. Brakuje emocji. Ostatnio jednego dnia zadzwoniły do mnie dwie osoby, co do których moje uczucia zawsze są jednakowe; przyjaźń i radość. Ale wszystko przez telefon bo zbyt duża odległość. Po pożegnaniu, przez dłuższą chwilę uśmiechałam się. Ale w końcu westchnienie. I znowu sama. Nie czuję się dobrze w tym mieście. Odkryłam to niedawno i sama nie wiem czemu mi aż tak tu źle. Jakoś zdałam sobie sprawę, że nie mam takiego miejsca na ziemi, w którym byłoby mi dobrze. Gdzie bym nie była coś mnie trapi lub jestem rozdrażniona. No i książki, jakby dziwny sposób na przetrwanie. Ostatnio trafiłam na opowiadanie, choć to może źle powiedziane, bo to co czytam to 3 tomy, znanej mi jedynie z pseudonimu amatorki-pisarki. Tak zwane fan fiction. Jest bardzo smutne. Głównie o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, a miejscem tym nie jest jakiś pokój czy miasto, ale ludzie do których przynależysz, rodzina. Ja właśnie czuję, że nie mam takiego miejsca, cóż, dawno chyba nie czułam. W tej opowieści główny bohater, ledwie piętnastolatek, odnajduję osobę do, której może przynależeć. Choć są jedynie spokrewnieni, są jak ojciec i syn. To była ich decyzja i akceptacja. Mogłam przyglądać się jak wspólna sympatia, wzajemność, szacunek, a w końcu miłość zmieniają ich samych i wytwarza się wspaniała więź. Wspólne perypetie i niebezpieczeństwa stały się bardziej znośne od kiedy mają u boku tą drugą osobę. No i przestali odczuwać samotność. W końcu pewne wydarzenie, w którym ojciec staje w obronie swojego przybranego syna, sprawia, że mężczyzna niemal umiera. I chociaż nie ma wielkich nadziei na wyzdrowienie, chłopak wierzy - codziennie przychodzi do szpitala, aby choćby czuwać przy swoim opiekunie. Mężczyzna budzi się w końcu, jednak nic nie pamięta i w swoim synu widzi jedynie obcą osobę. Nic więcej poza zgorzkniałość, zdezorientowanie, nawet niechęć i wrogość. Kto zasługuje na coś takiego? Nie wiem jak to się skończy i nie wiem czy chcę czytać dalej. To była wspaniała opowieść do tego momentu. Czy życie potrafi być takie strasznie okrutne nawet w opowieści? Oczywiście jak głupek poryczałam się okropnie. Chyba żadna książka nie poruszyła mnie do tego stopnia. Opowieść nie zaczęła się lekko, bohaterowie tak strasznie dużo przeżyli a jednak życie potrafi na końcu być bezlitosne. W takich momentach nie wiem czy nawet chcę czytać książki. Fikcja literacka powinna pokrzepiać, nie zasmucać.

Huj

Link 02.06.2011 :: 20:21 Komentuj (4)
Jak nie muzyka na podwórku, tak muzyka lokatorów. Do tego pojebana muzyka. Pierdolca można dostać. Jak się cieszę, że już w tym miesiącu koniec z wynajmowaniem sąsiedniego pokoju.

Nigdy

Link 23.05.2011 :: 23:22 Komentuj (2)
Pierwszy raz wracam totalnie smutna. Nikt nie miał czasu lub siły lub zdrowia. A to kogoś głowa bolała, a to oko, ręka i bóg wie co jeszcze. Każda wymówka była idealna. Bo wszyscy są pracujący, a jak są pracujący to są wiecznie zmęczeni. Idealnym prezentem na następne urodziny byłaby trumna aby już się w niej wszyscy położyli, bo przecież już są tak starzy i niedołężni, że nie mają siły by wyjść na starówkę na kawę czy spacer. Wiecznie musiałam się dostosowywać, a i tak mnie w huja robili, tak jak dziś. Do 16 czekałam, aż kumpela skończy pracę bo umówiliśmy się rano. O 16 dowiaduję się, że jest zmęczona, że źle się czuje i milion innych powodów. A jutro wracam do Szczecina. Już przez następny rok (jak nie dłużej) mnie tu nie będzie. To jest taka sytuacja, że choćby się paliło i waliło nie można czegoś takiego zrobić, można wręcz pełznąć ale trzeba się spotkać. Generalnie dzień spędziłam zupełnie sama. Nawet już nie miałam ochoty aby do niej zachodzić do mieszkania bo łaskawie możemy się spotkać jeśli to ja przyjdę i ta osoba nie będzie musiała kiwnąć palcem. To jest tylko jedna z przykrych rzeczy tego wyjazdu. W tym roku wszystkich dosłownie popierdoliło - z nikim nie można było się dogadać. Niczym głuchy telefon - umawiasz się na jedno, a inni rozumieją co innego. Nieporozumienia lecą gradem i tłumacz teraz, że umawialiśmy się inaczej. I wielkie zdziwienie: jak to? Jest mi strasznie przykro, tak przykro, że dziś się poryczałam. Na ten wyjazd czekałam cały rok. Nigdy bym nie przypuszczała, że skończy się rozczarowaniem.

Zmiany

Link 22.05.2011 :: 01:50 Komentuj (1)
Niby wszystko takie samo a inne. Te same uliczki, drogi i krajobrazy. Nawet ten sam zapach. Nic sie nie zmieniło. A jednak brak znanych ludzi, a ci sami mają już inne życia. Tak więc w Olsztynie czułam się jednocześnie obco, jak i u siebie. To jest dość smutne uczucie.

Koncert Dżemu, Lady Pank i Elektrycznych Gitar niezapomniane.

Impreza

Link 21.05.2011 :: 03:06 Komentuj (1)
Pokaż facetowi dupę. Od razu poleci.

Chorwacja

Link 04.05.2011 :: 00:17 Komentuj (5)
Nie mogę uwierzyć, że jeszcze wczoraj opalałam się nad morzem Adriatyckim. Że jeszcze kilka godzin temu jechałam przez Słowenię, Austrię, Czechy, Wrocław i Poznań - 24 godziny podróży do Polski, do mojego Szczecina. Tygodniowy wyjazd na Chorwację skończył się ale zostały po nim wspaniałe wspomnienia i opalona słońcem skóra. Ale spokojnie, chill out, już za 4 miesiące Barcelona w Hiszpanii a za rok Bułgaria.


Było nas około 300-stu, znajomi i nieznajomi, głównie studenci. Ja byłam z przyjaciółmi z moich studiów. Już w autokarze lała się wódka. Po dojeździe wykwaterowanie w hotelu w Selce i rejs statkiem po Adriatyku. Na pokładzie pełno muzyki, wina i tańca. A zabawa dopiero się rozkręcała. Potem Corner Club i już nie pamiętam jak wróciłam do swojego pokoju xD Następnego dnia Jeziora Plitwickie a jeszcze następnego Wenecja. W Wenecji przepłynięcie statkiem, zwiedzanie placu Świętego Marka i pizza w restauracyjce w jednej z licznych urokliwych uliczek. Panowie kelnerzy w pięknych gajerkach, hotelowi stojący przed złotymi drzwiami hotelów, małe stoliki z obrusem w kratkę, okiennice, balustrady i owoce morza spoglądające na nas jednym okiem z lodowych lad. Nawet nie mam pojęcia jakie niektóre miały nazwy. Ostatniego dnia już spokojnie, plażowanie, spacery po deptaku i obiad oraz kawa w restauracji - kalmary z pieczonymi ziemniakami i sosem w... pięknej muszelce. To ostatnie dopełniło czarę zaskoczenia i niesamowitości tego wyjazdu. A wszystko z widokiem na Adriatyk i piękne Selce.

SELCE






JEZIORA PLITWICKIE






WENECJA








Pożegnia

Link 18.04.2011 :: 22:17 Komentuj (1)
Chwila zastanowienia, dotkliwy smutek, który już za parę sekund zamienia się w uśmiech, może trochę gorzki ale miły. Przyjemny. Tak musi być. Gdzieś łezka znikła po policzku. Dziś Andrzej uścisną mi rękę i powiedział, że napisze do mnie z Norwegii. Łukasz już rano stanął w drzwiach by się pożegnać bo być może już się nie zobaczymy. Miał rację, popołudniu nie wrócił. Z moimi lokatorami mieszkałam tylko dwa miesiące ale już potrafiłam się przyzwyczaić i polubić jak starych znajomych. W moim domu jest miejsce na kolejne osoby, gdzieś tam wewnątrz mnie również. Tak musi być. I choć smutno to cieszę się, że mój świat wzbogacił się o nowe osoby. Może już niedługo dostanę list z relacją jak to jest w tej wymarzonej Norwegii. Już teraz nie mogę się doczekać. Dzisiaj słodko-gorzko chyba zostanie do rana.



Księga

Jesli jesteś moim znajomym, kolegą bądź przyjacielem zostaw po sobie ślad. Jeśli nie jesteś moim znajomym, kolegą, ani tym bardziej przyjacielem, lecz przypadkowym wędrowcem tym bardziej wpisz się do [Księga gości] :)

In the past



2011
x listopad x październik x wrzesień x sierpień x lipiec x czerwiec x maj x kwiecień x marzec x luty x styczeń

2010
x grudzień x listopad x październik x wrzesień x sierpień x lipiec x czerwiec x maj x kwiecień x marzec x luty x styczeń

2009
x grudzień x listopad x październik x wrzesień x sierpień x lipiec x czerwiec x maj x kwiecień x marzec x luty x styczeń

2008
x grudzień x listopad x październik x wrzesień x sierpień x lipiec x czerwiec x maj x kwiecień x marzec x luty x styczeń

2007
x grudzień

Sznurki

:: In suspenso :: Nigdy nie mów nigdy :: Search for something more :: Juglana qing jao :: Zeszyt Rymów :: Heyangel :: Glaglagla :: Link do serca :: Znacholozka :: Fotolog by Marek Ogień :: Fotolog by Kamil Śliwka :: Sybaratyzm :: Bliskoznaczna :: :: Prorok :: Filmweb :: Coma ::

Stuff

Urodziny! :)
statystyka

Layout

Wykonany by me czyli przez . Dodatki z Inventive.